Szkody…

Niejednokrotnie pisałam, że nasze okolice są zamieszkałe przez wiele zwierząt i że stada saren i jeleni z łatwością można spotkać na co dzień. Tym razem jednak sarny mocno dały nam się we znaki.

Kiedy rankiem wyszłam na pole i zobaczyłam co te- na pozór takie urocze- stworzenia zrobiły, to się rozpłakałam z bezsilności i żalu. Zniszczyły nasz sad! Kilkadziesiąt drzew.

Doszczętnie zniszczone pąki jabłoni

To są młode drzewka, posadzone jesienią. Jabłonie, grusze, wiśnie, brzoskwinie, śliwy. Miały już młode pączki i pewnie dlatego sarny się nimi zainteresowały. Obgryzły niemal wszystkie. Na niektórych nie zostawiły nawet jednego pąka.

Tak było jeszcze w styczniu

Nasz sad jest teraz w opłakanym stanie. Prawie wszystko trzeba zakupić jeszcze raz i posadzić od nowa, mimo wszystko dołożymy wszelkich starań, abyście już w maju mogli nas odwiedzić.